RSS
piątek, 02 sierpnia 2013

Samokontrola, self control, dość modne wydaje mi się słowa i zdecydowanie rzecz, którą ja sama lubię robić z psami.

Zaczynając od plusów są one dość oczywiste - pies jest w stanie się kontrolować, co jest w wielu sytuacjach życiowych, a także i w sporcie bardzo przydatne. Przykładowo - jestem z psem na spacerze i mój czterołapny wpada na smakowitości zostawione przez sąsiadów po obiedzie i nie muszę martwić się, że może się poczęstować, bo ma to wypracowane.

Takich sytuacji na codzień jest mnóstwo, więc nic dziwnego, że tyle osób lubi i chce tę samokontrolę ze swoim psem ćwiczyć. Jednak często widzę (również i w swoim przypadku), że te ćwiczenia wychodzą na minus, a nie jak się oczekiwało na plus.

Częstym przykładem jest, gdy mamy szczeniaczka, który jeszcze nie jest rozkręcony na szarpanie i nie jest do końca w tym pewny, a mimo to właściciel już zaczyna naukę puszczania zabawki i macha mu nią przed nosem, korci go. Pytanie - po co? Czy nie lepiej takie ćwiczenia zacząć z psem, który już się fajnie szarpie i jest stosunkowo pewny w tym co robi? Podobną sytuacją jest, gdy młody pies dostaje za dużo samokontroli i staje się zbyt ostrożny.
Jednak największym problemem jest według mnie fakt, że dla wielu psów samokontrola jest dużą presją i przy nieumiejętnym ćwiczeniu jej i niezbyt twardym psie może ona dać negatywny skutek i zgasić psa. 

Podsumowując - samokontrola na plus, ale jedynie mądrze prowadzona i nieprzesadzona.

Ciekawe filmiki:

Hubble learning Doggie Zen

Teaching self control: Crate games

12:56, psiejstwo
Link Komentarze (1) »