RSS
sobota, 16 lutego 2013

Zdrowa ambicja jest czymś dobrym - motywuję do działania, wyznacza cele. Niestety czasem łapię się na tym, że zaczyna mi za bardzo zależeć co wręcz daję odwrotny skutek aniżeli zamierzany. Ileż to razy odpuszczenie na jakiś czas, odłożenie danej rzeczy na bok, czyli po prostu danie psu momentu przerwy z danym elementem powodowało, że w migu Go pojmował, a poprzednio podczas znacznie dłuższego okresu czasu zdawało się nawet w psim mózgu nie iskrzyć o cóż tu chodzi. 

Myślę, że odpowiednie wyważenie między treningami w luźnej atmosferze i bez 'spiny', a jednocześnie ciągłymi postępami nie jest wcale takie łatwe ;)

Ten temat chyba najbardziej tyczy się szczeniaczków, bo chyba niejeden właściciel mając młodocianego bordera oglądał filmiki i miał wrażenie, że jest przysłowiowo "100 lat za murzynami", bo papiś który tak na prawdę od nie dawna uczy się o co chodzi w tej współpracy ludzko-psiej, nie umie sztuczek prezentowanych przez innego szczylka. Mając małą Grace też w pewnym momencie przeszła przez moją głowę taka myśl, szybko wybita stamtąd przez fakty, bo po pierwsze filmiki kłamią, po drugie każdy szczyl ma swoje tempo, a po trzecie - powinno się zastanowić co rzeczywiście nam się przyda i jest dla nas ważne, a nie co robimy po to, aby uspokoić samego siebie, że nie zostaję się w tyle. 

Czasami lepiej odstawić na bok ambicję, dać psu odetchnąć, bo bądź co bądź to jego szczęście i spełnienie jest tu najważniejsze :)

 

 

***

 

Odkopałam w ulubionych na jutjub takie oto cudo: 

 

<3

 

Momentami chciałoby się taką małą, wesołą kuleczkę znów u siebie w domu, ale chyba jednak podrośnięty pies jest znaacznie fajniejszy :) Można z nim więcej zrobić, no i nie ma się ochoty go udusić co krok ^^

 

23:18, psiejstwo
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 lutego 2013

Większość osób zapytana "Czemu akurat Border?" jako ich główne atuty podaję inteligencję oraz mega zapał do wszelakiej roboty, lecz odnoszę wrażenie, iż duża część osób nie zauważa początkowo niekorzyści płynących z takowych cech i jakie problemy mogą one przysporzyć. 

Oczywiście, że pies który po raptem paru powtórzeniach danej sztuczki zaczyna kojarzyć komendę z czynem bardzo ułatwia szkolenie, ale ileż to razy inteligencja Gr przysparzała więcej problemów aniżeli korzyści, bo Border równie szybko skojarzy słowo "kółko" z obróceniem się o 360*, jak fakt, iż ubycie paru chrupków z torby karmy pozostanie najprawdopodobniej niezauważone ;)

Grace bardzo szybko uczy się schematów: że w kwadracie często leży piłka, więc trzeba meega szybko tam biec, że lekki ruch moich ramion przy heeling'u z reguły poprzedza skręt, itd. - to są zalety, ale np. zbyt częste rzucanie piłki w jedną stronę powodowało przekrzywianie się psa podczas dostawiania się, co oczywiście jest mocno niechcianym zachowaniem ;) To są "lajtowe" sytuacje, ale co gdy właściciel nie jest w stanie ogarnąć psa i żyć z Nim bez stresu na codzień właśnie przez borderowy rozumek? Ogromny zapał do pracy jaki siedzi w niejednym BC u przewodnika, który nie potrafi nauczyć go on/off może przerodzić się w mega nakręconego psa, który nie jest w stanie odpocząć, a niektóre bordery przez nadmierną motywację przysparzają problemów podczas treningów i nie tylko.

W mojej opinii obie te cechy zarówno są dużymi plusami jak i minusami tej rasy, a każdy przyszły właściciel powinien przemyśleć czy jest w stanie się poświęcić w imię korzyści płynących z obu cech :) 

22:21, psiejstwo
Link Dodaj komentarz »

Cóż, zdecydowałam wynieść się z blogspot (gracebc.blogspot.com) i kontynuować pisanie w tym serwisie ;) Na razie jeszcze nie ogarniam, ale może z czasem będzie lepiej.

Główną bohaterką bloga będzie niewątpliwie Grace :) 

Grace pochodzi z hodowli True Story. Jest już ze mną od grudnia 2011 i żyję nam się razem bardzo fajnie :) Psisko jest małym, bo mierzącym 46 cm i ważącym 13-14kg borderkiem, którego interesuję praktycznie wszystko związanego z pracą ze mną. Jak w każdym duecie nie jest idealnie, ale ja jestem zadowolona i pies chyba też :) Powoli zaczynamy starty w obedience i jak na razie możemy pochwalić się debiutem w 0, a za bardzo niedługo mamy pierwszy start w klasie 1. Od czasu do czasu ciepamy deklami w parku, ale mimo dużych predyspozycji czterołapnej mi wciąż brak motywacji i ogarnięcia ruchowego potrzebnego do nauczenia się rzutów, więc nasza przygoda z frisbee raczej nie dobiję do zbyt wysokiego poziomu ;) 

Na blogu będę zamieszczać inf. na temat postępów (i ewentualnych regresów) w pracy z Gr, różnorakie pseudo-inteligentne przemyślenia, no i niusy z czekoladowego życia :) 

Pozdrawiam i zachęcam do czytania!
 Marta & Grace

Tagi: grysik
21:00, psiejstwo
Link Dodaj komentarz »