RSS
piątek, 02 sierpnia 2013

Samokontrola, self control, dość modne wydaje mi się słowa i zdecydowanie rzecz, którą ja sama lubię robić z psami.

Zaczynając od plusów są one dość oczywiste - pies jest w stanie się kontrolować, co jest w wielu sytuacjach życiowych, a także i w sporcie bardzo przydatne. Przykładowo - jestem z psem na spacerze i mój czterołapny wpada na smakowitości zostawione przez sąsiadów po obiedzie i nie muszę martwić się, że może się poczęstować, bo ma to wypracowane.

Takich sytuacji na codzień jest mnóstwo, więc nic dziwnego, że tyle osób lubi i chce tę samokontrolę ze swoim psem ćwiczyć. Jednak często widzę (również i w swoim przypadku), że te ćwiczenia wychodzą na minus, a nie jak się oczekiwało na plus.

Częstym przykładem jest, gdy mamy szczeniaczka, który jeszcze nie jest rozkręcony na szarpanie i nie jest do końca w tym pewny, a mimo to właściciel już zaczyna naukę puszczania zabawki i macha mu nią przed nosem, korci go. Pytanie - po co? Czy nie lepiej takie ćwiczenia zacząć z psem, który już się fajnie szarpie i jest stosunkowo pewny w tym co robi? Podobną sytuacją jest, gdy młody pies dostaje za dużo samokontroli i staje się zbyt ostrożny.
Jednak największym problemem jest według mnie fakt, że dla wielu psów samokontrola jest dużą presją i przy nieumiejętnym ćwiczeniu jej i niezbyt twardym psie może ona dać negatywny skutek i zgasić psa. 

Podsumowując - samokontrola na plus, ale jedynie mądrze prowadzona i nieprzesadzona.

Ciekawe filmiki:

Hubble learning Doggie Zen

Teaching self control: Crate games

12:56, psiejstwo
Link Komentarze (1) »
środa, 31 lipca 2013

Kupując psa analizujemy rodowody i pokładamy duże nadzieje w jego zdrowiu, oczywiście zdając sobie sprawę, że wielu rzeczy nie da się przewidzieć. Czasami wychodzą nieznane dotąd choroby, a czasem po prostu genetyka płata figle. 

Obecnie, patrząc z perspektywy czasu myślę, iż pierwsze objawy zaczęły się już jakiś czas temu, ale o samej chorobie dowiedziałam się stosunkowo niedawno, więc poprzednie incydenty mnie zastanawiały, ale zakładałam, że to po prostu borderowa schiza czy może mój pies się zgasił, jest zmęczony. Standardowym objawem jest przerwanie przez mojego psa pracy i stanie/leżenie, niechęć ruszenia się z miejsca, a obecnie gdy wiem o chorobie obserwuję też łapy i kiedy pies już zacznie się ruszać są one sztywne. Sytuacja która uświadomiła mi, iż może to mieć inne podłoże aniżeli przypuszczałam miała miejsce nieco ponad miesiąc temu. Po treningu frisbee pies wracał do domu - truchtał sobie w stronę klatki schodowej aż w którymś momencie się zatrzymał i tylko się na mnie patrzył, gdy jego łapy momentalnie zaczęły sztywnieć, a on sam mimo iż widziałam, że starał się utrzymać równowagę, chwiał się na nogach i mało nie wywracał. Nie trwało długo, gdy objawy ustąpiły. Niedługo po tym miał miejsce kolejna sytuacja, która utwierdzała mnie w przekonaniu, że to może być zapaść powysiłkowa.
W naszym przypadku (bazując na poprzednich wydarzeniach) choroba daje sobie znać z reguły przy wysiłku fizycznym i dużym pobudzeniu, nakręceniu.
Badań na tę chorobę u rasy border collie na razie nie ma, trwa tworzenie ich. Na razie muszę czekać by móc mieć oficjalne potwierdzenie i opieram się na domysłach. Grace, nawet jeśli okaże się że rzeczywiście jest chora, będzie normalnie żyła i nie przestaniemy też trenować (choć oczywiście będę musiała w pewnym stopniu ograniczyć sport). 


Tagi: Grace
08:20, psiejstwo
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 lipca 2013

Początek lipca spędziłam w Annówce, na obozie frisbowym prowadzonym przez Agnieszkę i Paulę :)

Wyjazd dla mnie zaczął się już 29 czerwca, gdy przyjechałam do Warszawy do Zosi i Skippera, by następnego dnia w południe wyjechać pociągiem w kierunku Poznania :D

Podróż hmmm.... Była niewątpliwie ciekawa i upewniła mnie w moim przekonaniu, że ludzie (a szczególnie starsze panie) potrafią być na prawdę upierdliwi z głupich, błahych powodów :P No i że jazda w wąskim korytarzu, z masą bagażu i dwoma psami nie jest taka zła ;))) Po krótkiej podróży (jedyne 2,5 h!) byłyśmy już w Poznaniu, a stamtąd zostałyśmy odebrane i przewiezione do Annówki :) 

By Zosia :)

W poniedziałek zaczęły się treningi i trwały do piątku. Jestem stosunkowo zadowolona z mojego psa, szczególnie porównując do poprzedniego roku. Od zawsze kocha skakać i robi to kiedy może, nawet do niskich rzutów, a teraz zaczęła i myśleć, i czasem czekać, i ładniej lądować. Z puszczania, aportu, łapalności też byłam zadowolona, ale z tym mój pies raczej ogólnei nie ma problemu :) W ostatnie dni dawała znać o sobie nasza stała zmora - praca na odległość i overki :P Do overków ja nie umiem rzucać, a mój pies wysyłać się i odklejać ode mnie nie lubi

Frisbee chyba jednak nie jest naszym sportem ;))

Tak czy inaczej, obóz wspominam baaardzo miło, towarzystwo było przednie, jedzenie również, nie zapominając o treningach, które na prawdę dużo mi dały :) 

15:29, psiejstwo
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Pamiętam jeszcze tę utopijną wizję, że wystarczy wziąć sobie tego super borderka i już mamy z miejsca super psa, z którym można robić każdy sport, najwymyślniejsze sztuczki.

Ale cóż. Rzeczywistość weryfikuję fakty i jak się okazało - wymarzonego psa trzeba sobie zrobić. Ulepić z plasteliny jaką dostajemy od hodowcy.

 

Sprowadzona na ziemię uświadomiłam sobie, że mimo, iż mam bordera, czyli psa o bardzo dużych możliwościach fizycznych i psychicznych, to to jest wciąż pies i trzeba mu poświęcić tyle samo (a może i więcej?) pracy. 

I nie wystarczy poćwiczyć coś przez okres szczenięcy, a potem odłożyć w niepamięć. To ciągła praca, a na efekty czasem trzeba czekać bardzo długo. Czasem okazuje się, że po prostu niezależnie od naszych starań nasz cel jest nieosiągalny.

Jednak najbardziej zawodzącą rzeczą jest to, gdy okazuję się, że to nie pies nie spełnia naszych oczekiwań sportowych tylko... my

I to chyba jest najgorsze.

 

***

 

Żeby post nie był tak pesymistyczny dodam tu pseudo-zapowiedź miotu, która powstała podczas ostatniego spotkania z Zosią Skipperową :)

 

PLANUJEMY MIOT

Skipper dzięki swoim korzeniom afrykańskim, a mianowicie genom gazeli jest niezwykle szybki i ma długie kończyny. Grace dzięki swoim jasnym oczom potrafi strzelać laserem i strącać nim lecące dyski dzięki czemu ma 100% skuteczność. Oboje są WYBITNI w agility, frisbee, obedience, pasterstwie, dog dancingu, ratownictwie, zaprzęgach, weight pullingu, dogoterapii, dog divingu i flyballu. Mają za sobą udane starty w parku gdzie udało im się zdobyć 1 miejsce w stawce 1 psa!!!! Mam nadzieję, że szczenięta sprawdzą się we wszystkim i będą cudownie umaszczone, piękne i będą miały wbudowane oprogramowanie wychowawcze szarik05. Chętnych zapraszam do kontaktu.

:)

 

Oprócz tego w końcu zrobiłam mojemu psu normalne zdjęcie wystawowe i porządnie zmierzyłam, więc:

18 miesięcy, 12 kg (!), 46 cm

 

I jeszcze na zakończenie wspomnę o semi obikowym z Leeną Valimaki-Lentsu. w którym uczestniczyłam w roli obserwatora. Mam parę nowych pomysłów, które powoli "sprawdzam" na swoim psie :) 

23:41, psiejstwo
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 marca 2013

Frisbee jest drugim sportem, który robimy aczkolwiek nie wiąże z nim takich planów i ambicji co z obi ;)

 

Początkowo bywało różnie - ja nie umiałam rzucać, pies nie miał doświadczenia i nie wyglądało to fajnie. Na jesieni zaczynało już wyglądać fajnie - pies myślał i wykorzystywał swoją potęgę skoku, która jest niemała. Mniej więcej po wrześniu straciłam jakikolwiek zapał do tego sportu i była przerwa... do teraz.

Zmiana spora - pies fajnie myśli, ładnie się składa, ląduję na 4 łapki, a po drodze nawet łapię całą paszczą frisbee! :D Zdecydowanie wolniejsze powroty i niższe skoki, ale to najpewniej kwestia śniegu ;)

Żeby nie być gołosłownym: 

Jesień:

 

Teraz:

 

Tagi: Grace
21:36, psiejstwo
Link Komentarze (1) »
wtorek, 12 marca 2013

Przeglądając różnawe fora internetowe poświęcone tej uznawanej za najinteligentniejszą rasę można zauważyć tendencję do pewnego rodzaju pytań... Mianowicie - przegladając takowe fora widzimy tysiąckrotnie wałkowany temat "Czy nadaję się na właściciela Border Collie?", ,,Czy bc będzie ze mną szczęśliwy?", ,,Czy takie warunki są ok?".

Nie ma się co dziwić, w środowisku dużo osób przestrzega, a czasem wręcz straszy jakie to borderki nie są straszne i fe i be i tym podobne. Stąd też wymyśliłam sobie, coby z przymrużeniem oka nie napisać luźnych spostrzeżeń nt. tego jakie cechy ten właściciel idealny powinien posiadać :D :

1) Poczucie humoru - nie ulega wątpliwości, że ciężko byłoby będąc poważną osobą wytrwać pod jednym dachem z szalonymi pomysłami jakie czasem te psy miewają:)

2) Akceptacja wszelakiego nadbagażowego owłosienia kanap, ubrań i wszystkiego z czym bc ma kontakt - koszmar chyba każdego właściciela, cóż chyba trzeba to bezapelacyjnie zaakceptować ;)

3) Uwielbienie do poświęcania dużej gotówki na podopiecznego - wolę nawet nie liczyć ile dotąd wydałam na Grace pieniędzy... wolę nawet nie liczyć ile wydam w tym miesiącu... kupno borderka jest dość łatwe w porównaniu do utrzymania Go i uprawiania z Nim sportu

4) Kochać niesprzyjającą pogodę - bc kochają ruch, w trakcie mroźnej, syberyjskiej zimy czy wietrznej, wilgotnej jesieni również, więc trzeba się uzbroić w ciepłe odzienie i... masę motywacji

 

A tak poważniej to...

Te pytania nie mają sensu, bo przecież takie osoby są dla czytających kompletnie nieznajome, a napisanie ile czasu dziennie zamierza się spędzić z wymarzonym psem czy fakt posiadania rozległego lasu w bliskiej okolicy nie oddaje rzeczywistości, bo ona ulega dużej modyfikacji, a szczególnie w przypadku osób młodych, które stoją przed ważnymi życiowymi wyborami i ogromnymi zmianami jeśli chodzi o tryb życia. Więc jaki jest sens zakładania takich wątków? Nie wiem. Myślę, że osoba planująca bc powinna sama przemyśleć czy ma:
- czas
- motywację
- wiedzę,
aby "zwalić sobie na głowę" tego dość specyficznego psa. No i kurczę - borderowi wszystko jedno czy będzie chodził na spacery do pięknego parku czy będzie ćwiczył na skwerku przy blokowisku... ;) 

22:24, psiejstwo
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 marca 2013

...czyli o zawodach w Długiej Kościelnej

 

Cóż, startowałyśmy w jedynkach, pies miał ćwiczenia fajnie zrobione, przed zawodami na treningach robił je dobrze, ale czynniki środowiskowe, rozproszenie się  i przewodnik kaleka mu niezbyt w tym pomógł.. ;)

Start oczywiście zaczął się od warowania w grupie, które przysporzyło mi potem sporo stresu, gdyż border nie dość, że położył się mega krzywo to jeszcze po paru sekundach usiadł, więc w tym ćwiczeniu dostałyśmy niewiele punktów, bo jedynie 5. 

Potem przyszedł czas na chodzenie przy nodze, które ze strony psa było całkiem ok, trochę napierała i wyprzedzała, ale ogólnie takie typowe w Gresiowym wyrazie - wesołe i luźne ;) czyli niezbyt borderowe. Problem był.. ze mną, miałam wrażenie, że się zaraz pogubię przy tych wszystkich zwrotach, skrętach, a i tak najgorsze było to, że przydepnęłam i to dość mocno psa. Usłyszałam tylko głośny odgłos na pograniczu szczeku z pisknięciem, ale dzieciak dzielnie poszedł dalej i chyba nawet nie odskoczył :) Cofanie przy nodze średnio nam wyszło szczególnie, że to coś co Grace robiła ładnie i równo, ale koszmarnie też nie było ;) Za chodzenie przy nodze nie dostałyśmy jakoś straszliwie mało, bo 7,5 pkt.

Stój w marszu mi się podobał, choć wobec niego miałam najwięcej wątpliwości, dostałyśmy 9 pkt ;3

Po stóju był kwadrat, o który również się niewątpliwie obawiałam, ale pies się dobrze spisał :) nawet bardzo, bo warunki były mega niekorzystne. Staje w określonym miejscu, mówię przedkomendę, potem potwierdzam gotowość do ćwiczenia, wysyłam pięknie borderka do kwadratu, borderek pięknym galopikiem leci, ślicznie się zatrzymuję, ale cóż - nie mogło być za długo tak fajnie :D sekundę przed moją komendą do pacnięcia zawiał wiatr i wieeelka fala liści zaatakowała czekoladową dupkę, a takowe wydarzenie było równoległe do mojej komendy której border chyba nawet nie usłyszał będąc wśród szmeru atakujących go liści, na drugą się położył, ale... krzywo :P I tak byłam zadowolona, bo mimo że wszystko niefortunnie się pokryło pies się fajnie skupił i tylko obejrzał za liśćmi, chyba się nawet nie poruszył, choć sytuacja była niewątpliwie ciężka;p Poszłam do psa, usadziłam. Ocena też fajna - 9 pkt :) 

Przy aporcie wszystko ok, Grace nieczysto podjęła, często ma z tym problem, chyba jest czasem aż za szybka :D Kolejne 9 pkt.

Zmiany pozycji na odległość... Jednym słowem masakra i to tylko i wyłącznie przeze mnie i tę moją głupią rękę! Grace była skupiona i jestem pewna na 95%, że by je zrobiła. Zamiast normalnie wziąć szybko rękę do góry to trzymałam długo i trzymałam i potem opuszczałam po paru sekundach i border już nie wiedział co ma robić, bo ręka była tak długo w górze, a potem nagle w dół? Chyba nikt nie wiedział, w tym ja, o co mi chodziło, a co dopiero mój biedny mały borderek :D Otrzymałyśmy zasłużone, okrągłe 0 pkt

Skok przez przeszkodę fajnie, to był mój pewniak :) 9,5 pkt.

Za wrażenie ogólne dostałyśmy 8 pkt. co myślę, że jest również niezłym wynikiem ;)

 

Ogólnie jestem bardzo niezadowolona z siebie, a zadowolona z psa, bo jednak warunki były ciężkie (wiatr, liście, nowe miejsce, widzę po Niej, że za dniach cieczka, mój mega stres), a borderek chętnie pracował, był szybki i bardzo się starał, z całego czekoladowego serca :) 

 

Podsumowując - pies super, ja do odstrzału :) 

Lokata: 2/3

Punkty: 207,5/280

 

 

Trochę foteczek:

 

Ładny skok :)

 

 

 

 

Nieszczęsne zostawanie

 

 

 

A jeśli chodzi o zawody ogólnie to bardzo fajne - sędzia myślę, że dość surowy, ale sprawiedliwy, wszystko mi wytłumaczył czemu tu tyle i co by można poprawić :) Ogólnie usłyszałam, że fajny z Nas team i że Grace jest fajnym, kontaktowym psem :) Pani Komisarz niesamowicie miła, uśmiechnięta, życzliwa, nawet ten ten stres nie był taki straszny :D Nagrody bardzo fajne, a szczególnie śliczna obróżka, który wygląda idealnie na moim piesku

 

Było trochę wpadek (nawet nie trochę ^^), ale jestem z mojego psa zadowolona, bo warunki ciężkie i jak na takiego dzieciaka to fajnie ogarnęła to wszystko :) 

 

Następne zawody mamy za stosunkowo niedługo, więc liczę, że uda nam się tę jedynkę zrobić :)

19:11, psiejstwo
Link Komentarze (2) »
sobota, 16 lutego 2013

Zdrowa ambicja jest czymś dobrym - motywuję do działania, wyznacza cele. Niestety czasem łapię się na tym, że zaczyna mi za bardzo zależeć co wręcz daję odwrotny skutek aniżeli zamierzany. Ileż to razy odpuszczenie na jakiś czas, odłożenie danej rzeczy na bok, czyli po prostu danie psu momentu przerwy z danym elementem powodowało, że w migu Go pojmował, a poprzednio podczas znacznie dłuższego okresu czasu zdawało się nawet w psim mózgu nie iskrzyć o cóż tu chodzi. 

Myślę, że odpowiednie wyważenie między treningami w luźnej atmosferze i bez 'spiny', a jednocześnie ciągłymi postępami nie jest wcale takie łatwe ;)

Ten temat chyba najbardziej tyczy się szczeniaczków, bo chyba niejeden właściciel mając młodocianego bordera oglądał filmiki i miał wrażenie, że jest przysłowiowo "100 lat za murzynami", bo papiś który tak na prawdę od nie dawna uczy się o co chodzi w tej współpracy ludzko-psiej, nie umie sztuczek prezentowanych przez innego szczylka. Mając małą Grace też w pewnym momencie przeszła przez moją głowę taka myśl, szybko wybita stamtąd przez fakty, bo po pierwsze filmiki kłamią, po drugie każdy szczyl ma swoje tempo, a po trzecie - powinno się zastanowić co rzeczywiście nam się przyda i jest dla nas ważne, a nie co robimy po to, aby uspokoić samego siebie, że nie zostaję się w tyle. 

Czasami lepiej odstawić na bok ambicję, dać psu odetchnąć, bo bądź co bądź to jego szczęście i spełnienie jest tu najważniejsze :)

 

 

***

 

Odkopałam w ulubionych na jutjub takie oto cudo: 

 

<3

 

Momentami chciałoby się taką małą, wesołą kuleczkę znów u siebie w domu, ale chyba jednak podrośnięty pies jest znaacznie fajniejszy :) Można z nim więcej zrobić, no i nie ma się ochoty go udusić co krok ^^

 

23:18, psiejstwo
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 lutego 2013

Większość osób zapytana "Czemu akurat Border?" jako ich główne atuty podaję inteligencję oraz mega zapał do wszelakiej roboty, lecz odnoszę wrażenie, iż duża część osób nie zauważa początkowo niekorzyści płynących z takowych cech i jakie problemy mogą one przysporzyć. 

Oczywiście, że pies który po raptem paru powtórzeniach danej sztuczki zaczyna kojarzyć komendę z czynem bardzo ułatwia szkolenie, ale ileż to razy inteligencja Gr przysparzała więcej problemów aniżeli korzyści, bo Border równie szybko skojarzy słowo "kółko" z obróceniem się o 360*, jak fakt, iż ubycie paru chrupków z torby karmy pozostanie najprawdopodobniej niezauważone ;)

Grace bardzo szybko uczy się schematów: że w kwadracie często leży piłka, więc trzeba meega szybko tam biec, że lekki ruch moich ramion przy heeling'u z reguły poprzedza skręt, itd. - to są zalety, ale np. zbyt częste rzucanie piłki w jedną stronę powodowało przekrzywianie się psa podczas dostawiania się, co oczywiście jest mocno niechcianym zachowaniem ;) To są "lajtowe" sytuacje, ale co gdy właściciel nie jest w stanie ogarnąć psa i żyć z Nim bez stresu na codzień właśnie przez borderowy rozumek? Ogromny zapał do pracy jaki siedzi w niejednym BC u przewodnika, który nie potrafi nauczyć go on/off może przerodzić się w mega nakręconego psa, który nie jest w stanie odpocząć, a niektóre bordery przez nadmierną motywację przysparzają problemów podczas treningów i nie tylko.

W mojej opinii obie te cechy zarówno są dużymi plusami jak i minusami tej rasy, a każdy przyszły właściciel powinien przemyśleć czy jest w stanie się poświęcić w imię korzyści płynących z obu cech :) 

22:21, psiejstwo
Link Dodaj komentarz »

Cóż, zdecydowałam wynieść się z blogspot (gracebc.blogspot.com) i kontynuować pisanie w tym serwisie ;) Na razie jeszcze nie ogarniam, ale może z czasem będzie lepiej.

Główną bohaterką bloga będzie niewątpliwie Grace :) 

Grace pochodzi z hodowli True Story. Jest już ze mną od grudnia 2011 i żyję nam się razem bardzo fajnie :) Psisko jest małym, bo mierzącym 46 cm i ważącym 13-14kg borderkiem, którego interesuję praktycznie wszystko związanego z pracą ze mną. Jak w każdym duecie nie jest idealnie, ale ja jestem zadowolona i pies chyba też :) Powoli zaczynamy starty w obedience i jak na razie możemy pochwalić się debiutem w 0, a za bardzo niedługo mamy pierwszy start w klasie 1. Od czasu do czasu ciepamy deklami w parku, ale mimo dużych predyspozycji czterołapnej mi wciąż brak motywacji i ogarnięcia ruchowego potrzebnego do nauczenia się rzutów, więc nasza przygoda z frisbee raczej nie dobiję do zbyt wysokiego poziomu ;) 

Na blogu będę zamieszczać inf. na temat postępów (i ewentualnych regresów) w pracy z Gr, różnorakie pseudo-inteligentne przemyślenia, no i niusy z czekoladowego życia :) 

Pozdrawiam i zachęcam do czytania!
 Marta & Grace

Tagi: grysik
21:00, psiejstwo
Link Dodaj komentarz »